Twój własny Dress Code – czyli uniform na co dzień

Biznes identyfikowany jest często z garniturem.  Zaprzeczają temu jednak jedni z najbardziej znanych biznesmanów świata – Mark Zuckerberg, który założył jedną z największych firm na świecie nosząc t-shirt, bluzę z kapturem i trampki, Steve Jobs nosząc czarny golf, jeansy i New Balance oraz Michael Kors znany z czarnej marynarki, czarnego t-shirtu oraz czarnych spodni.

  mark DSC_1388aaa MICHAEL-KORS_2338583a

źródło: 1, 2, 3

Dlaczego wpływowi, zamożni ludzie sukcesu zarządzający miliardowymi inwestycjami noszą codziennie to samo? Powodów jest kilka

1) Ograniczona ilość elementów do wyboru niweluje stres związany z tym wyborem

2) Oszczędzasz czas, jaki normalnie poświęcilibyśmy na dobór odpowiednich ciuchów

3) Możesz skupić się na bardziej istotnych aspektach życia (pracy, rodzinie, pasji), gdy nie myślisz o tym czy jesteś dobrze/źle, odpowiednio/niestosownie ubrany

4) Wybór kilku elementów garderoby, które nosisz codziennie sprawia, że ludzie zaczynają identyfikować je z Tobą. Kreujesz w ten sposób swoją własną unikalną markę

5) Upraszczając codzienne czynności, pozostawiasz większe pole na kreatywność w innych aspektach życia

6) Oszczędzasz pieniądze – mając zapewnioną bazę tego co potrzebujesz, nie masz wymówki aby iść na zakupy po kolejną niezbędną bluzkę czy buty

7) Nosząc to, co w 100% do Ciebie pasuje, oddaje Twój charakter, schlebia Twojej sylwetce i jest odpowiednie do wykonywanego zawodu, czujesz się bardziej pewny siebie

8) Budując własny uniform stajesz się bardziej świadomy. Wybierając bowiem jedynie jeden zestaw, który w pełni odda Twoją osobowość musisz dobrze poznać siebie-swój tryb życia, sytuacje w jakich się znajdujesz w ciągu dnia, jakie tkaniny najlepiej sprawdzą się w kontakcie z Twoją skórą, jakie fasony najlepiej podkreślą Twoją sylwetkę itd.

9) Tworząc swój własny uniform już zawsze będziesz dobrze ubrany

Do tego wpisu zainspirował mnie artykuł na temat Matildy Kahl – dyrektor kreatywnej jednej z wiodących agencji reklamowych w Nowym Jorku, która postanowiła codziennie nosić białą koszulę, czarne spodnie i tasiemkę wokół kołnierzyka.  Zwróciła tym samym uwagę na problem nadmiernego stresu, paniki, niepewności jakie wywołuje zbyt duży wybór opcji w kontekście odpowiedniego stroju na konkretne okazje.

Przywołała sytuację z dnia ważnego spotkania z klientem. Pracując w branży kreatywnej ma możliwość ubrania wszystkiego co zapragnie, szykując się jednak na ważne spotkanie stoi przed trudnym wyborem, który wiąże się z dodatkowym czasem jaki musi spędzić przed szafą i lustrem, ze stresem wywołanym przez pytanie czy jej strój sprawi, że klient będzie ją postrzegał jako godnego partnera do interesów, a może uzna że jest zbyt „sztywna”, a jego firma szuka powiewu świeżości i szaleństwa. W rezultacie spóźniła się na spotkanie, a jej wątpliwości sprawiły, że nie była do końca pewna siebie i kwestionowała swój profesjonalizm, nie była skupiona na kliencie i jego potrzebach ale na swoim wizerunku.

FRIDAY OUTFIT: Matilda Kahl had an epiphany after a particularly stressful morning trying to get to a meeting on time. It started out the way mornings do for many office dwellers picking out what to wear; a time-consuming process of mixing and matching pieces in the closet and tossing aside what doesn’t feel right. When she finally reached the office at Saatchi & Saatchi, an advertising firm in New York City, “I realized I was not only late, but with my sweater inside out. Kahl, an art director for the firm, found an elegant solution that would simplify her life. She chose a look she could wear every day: a white silk shirt with a diagonal button line from Zara — 15 of them, in fact — and a few pairs of black pants. Photo credit goes to Rasmus Keger.

źródło: 4

Wpadła zatem na pomysł, który nie tylko ułatwił jej codzienne funkcjonowanie ale wyeliminował problem stresu i presji otoczenia. Postanowiła stworzyć swój własny, skrojony na swoje potrzeby, pasujący do jej osobowości, wieku, pozycji, temperamentu, stanowiska uniform. Dla wielu z was rezygnacja z możliwości codziennego wyrażania swojego nastroju ubiorem na rzecz chodzenia codziennie w tych samych strojach wydaje się pewnie niedorzeczna. Ma to jednak głęboki sens i wcale nie odziera nas z osobowości.

Matilda Kahl kupiła 15 identycznych białych koszul o ciekawym, tradycyjnym lecz z nutką nowoczesności kroju (mam identyczną z firmy ZARA i sprawdza się świetnie), kilka par czarnych spodni i delikatną czarną wstążeczkę do przewiązania wokół szyi. Gdy robiło się zimno zakładała dodatkowo czarny sweter. Kupiła wszystko jednego dnia.

miranda kahl wardrobe, pic

źródło: 5

Pomimo, że u mężczyzn idea uniformu jest powszechnie znana i stosowana na całym świecie w formie garnituru (każdy biznesmen ma kilka garniturów i koszul w swojej szafie), adaptacja uniformu w przypadku kobiety nie okazała się taka prosta i oczywista. Współpracownicy zaczęli pytać o powody jej działania, niektórzy myśleli nawet, że to zakład, lub że zaczęła praktykę w jakiejś radykalnej sekcie.

Pytania te jednak z czasem ucichły a pozostała świadomość tego, że teraz nie tylko czuje się świetnie w tym co nosi ale co najważniejsze nie myśli o tym co nosi. Matilda twierdzi, że od kiedy nie musi się zastanawiać nad tym co założyć, może spożytkować całą kreatywną energię na pracę. Wprowadza swój pomysł w życie już trzeci rok i zaznacza, że w weekendy lubi nosić sukienki, ale uniform przypomina jej codziennie o tym, że to ona i tylko ona decyduje o tym co jest istotne. Takie podejście do codziennego uniformu daje jej wolność o której wiele kobiet marzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *